
Rynek pozabankowych usług finansowych od lat pozostaje pod szczególnym nadzorem organów ochrony konsumentów. Jednym z bardziej jaskrawych przykładów prób obchodzenia przepisów chroniących pożyczkobiorców przed nadmiernym zadłużeniem jest sprawa tzw. leasingu konsumenckiego zwrotnego stosowanego przez podmioty działające pod marką Bocian Pożyczki. Najnowsze rozstrzygnięcie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdza stanowisko Prezesa UOKiK – konstrukcja ta nie tylko wprowadzała konsumentów w błąd, ale przede wszystkim służyła omijaniu ustawowych limitów kosztów kredytu.
Spis treści:
Podczas pandemii COVID-19, gdy limity pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego zostały znacząco obniżone, spółka oferowała klientom nie tylko pożyczkę, ale cały pakiet. Leasing konsumencki zwrotny, w analizowanym modelu, był konstrukcją pozornie niezależną od umowy pożyczki, lecz w rzeczywistości ściśle z nią powiązaną. Konsument, oprócz zawarcia umowy pożyczki (często w formie aneksu zwiększającego jej kwotę), podpisywał jednocześnie dodatkowe dokumenty obejmujące sprzedaż własnego sprzętu (najczęściej AGD lub RTV) na rzecz podmiotu powiązanego z pożyczkodawcą oraz umowę leasingu tego samego sprzętu, umożliwiającą jego dalsze użytkowanie.
W efekcie klient formalnie uzyskiwał środki nie tylko z pożyczki, ale także ze sprzedaży swojego sprzętu powiązanej spółce, który natychmiast brał w leasing zwrotny, aby móc go dalej użytkować, płacąc przy tym jednak wysokie raty leasingowe razem z ratami pożyczki. W praktyce finansowanie było dwutorowe: część jako kredyt konsumencki (objęty limitami), a część jako leasing. Efekt? Klient płacił znacznie więcej, niż pozwalało prawo przy „czystej” pożyczce.
Kluczowe znaczenie w tej sprawie mają przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, które wprowadzają maksymalne limity pozaodsetkowych kosztów kredytu. Szczególnie restrykcyjne ograniczenia obowiązywały w okresie pandemii COVID-19, kiedy ustawodawca znacząco obniżył dopuszczalne poziomy opłat.
Model zastosowany przez Bocian Finanse pozwalał na sztuczne „rozbicie” kosztów finansowania na dwa strumienie:
W praktyce oznaczało to, że przedsiębiorca mógł pobierać od klientów znacznie wyższe opłaty niż te, które byłyby dopuszczalne w przypadku klasycznej umowy pożyczki.
Równie istotnym aspektem sprawy był sposób prezentowania ofert konsumentom, którzy skarżyli się, że większość dokumentów widzieli jedynie na ekranie tabletu przedstawiciela firmy. Podpisywali je rysikiem, często w pośpiechu, bez możliwości spokojnego przeczytania. Nie dostawali wcześniej klarownego wyjaśnienia, na czym dokładnie polega leasing zwrotny, jakie generuje dodatkowe koszty i ile ostatecznie będą musieli oddać.
Z ustaleń organu wynikało tym samym, że klienci często nie byli świadomi, że zawierają kilka odrębnych umów, dokumenty były podpisywane na urządzeniach elektronicznych, bez możliwości ich dokładnej analizy oraz nie przedstawiano w sposób jasny całkowitego kosztu zobowiązania.
W konsekwencji konsumenci mogli nie wiedzieć, jaka część uzyskanych środków pochodzi z pożyczki, a jaka ze sprzedaży rzeczy, ani jakie realne koszty będą ponosić w związku z leasingiem. Jak trafnie wskazywał Prezes UOKiK już na etapie postępowania wyjaśniającego:
„Spółka Everest Finanse próbowała obejść prawo, które miało chronić konsumentów, aby nie wpadli w pułapkę zadłużenia w trudnych czasach lockdownu. Posłużyła się sztucznie wykreowanym przez siebie modelem finansowania bazującym na pożyczce i leasingu sprzętu AGD, telewizorów, smartfonów. Ponadto, sposób prezentowania oferty utrudniał konsumentom zorientowanie się w warunkach umowy przed jej podpisaniem i podjęcie świadomej, bazującej na rzetelnych informacjach, decyzji. W konsekwencji konsumenci przepłacali za finansowanie, na które – znając wszystkie koszty – mogliby się nie zdecydować”.
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w wyroku z 21 sierpnia 2024 r. (sygn. XVII AmA 91/23) w pełni podzielił stanowisko UOKiK. Orzekł, że umowy były formalnie legalne, ale ich celem było uzyskanie efektu sprzecznego z ustawą o kredycie konsumenckim. Nie znaleziono żadnego dowodu, aby leasing miał jakiekolwiek inne uzasadnienie niż dodatkowe finansowanie poza limitami. Sąd zwrócił też uwagę na materiały promocyjne firmy – nawet w filmie reklamowym zabrakło kluczowej informacji, czyli ile klient ostatecznie będzie musiał zwrócić.
Wyrok ten wpisuje się w szerszą linię orzeczniczą, w której sądy coraz częściej badają ekonomiczny sens konstrukcji prawnych, a nie tylko ich formalną strukturę.
Apelacja spółki została oddalona, tym samym decyzja UOKiK o ukaraniu Everest Finanse S.A. karą finansową przekraczającą 15 mln zł za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów stała się prawomocna, a UOKiK 20 lutego 2026 r. publicznie o tym poinformował.
Rozstrzygnięcie tej sprawy ma istotne znaczenie nie tylko dla klientów Bocian Finanse, ale również dla całego sektora pozabankowego. Po pierwsze, stanowi wyraźny sygnał, że próby obchodzenia przepisów – nawet przy wykorzystaniu formalnie dopuszczalnych instrumentów – powinny być oceniane przez pryzmat ich rzeczywistego celu.
Sprawa pokazuje też, jak ważna jest transparentność już na etapie zawierania umowy. Konsument ma prawo wiedzieć nie tylko „ile pożycza”, ale przede wszystkim „ile naprawdę odda” – w sumie, ze wszystkimi opłatami, prowizjami i ratami dodatkowymi.
Wyrok zapadły w tej sprawie niewątpliwie wzmacnia pozycję konsumentów w sporach z instytucjami finansowymi, a osoby, które zawarły podobne umowy, mogą rozważyć dochodzenie swoich roszczeń przeciwko pożyczkodawcy, w szczególności poprzez żądanie zwrotu nienależnie pobranych opłat czy ustalenia nieważności niektórych postanowień umownych.
Sprawa leasingu konsumenckiego zwrotnego pokazuje, jak istotne jest analizowanie całokształtu relacji prawnej, a nie jedynie jej formalnych elementów. Dla konsumentów oznacza to konieczność zachowania szczególnej ostrożności przy podpisywaniu wieloelementowych umów finansowych, zwłaszcza gdy obejmują one kilka powiązanych dokumentów, ich struktura jest niejasna a całkowity koszt zobowiązania nie jest przedstawiony w sposób przejrzysty.
Z kolei dla przedsiębiorców wyrok ten stanowi wyraźne ostrzeżenie, że konstrukcje mające na celu obejście przepisów ochronnych – nawet jeśli są formalnie złożone i wielowarstwowe – mogą zostać zakwestionowane zarówno przez organ ochrony konsumentów, jak i przez sąd.
Sprawa Bocian Finanse to kolejny dowód na to, że polskie prawo konsumenckie nie jest tylko teorią a granica między dopuszczalną optymalizacją modelu biznesowego a naruszeniem prawa ochrony konsumentów jest coraz wyraźniej egzekwowana.
W naszej Kancelarii Antywindykacyjnej na co dzień doradzamy zarówno przedsiębiorcom, jak i konsumentom w sprawach związanych z kredytami, pożyczkami oraz innymi produktami finansowymi. Analizujemy umowy, identyfikujemy nieprawidłowości i pomagamy dochodzić roszczeń wobec instytucji finansowych. Jeśli masz wątpliwości co do umowy zawartej z firmą pożyczkową lub chcesz sprawdzić, czy nie padłeś ofiarą podobnego schematu – zapraszamy do kontaktu! Czasem wystarczy jedna konsultacja, aby odzyskać kontrolę nad swoimi finansami.
